Jedna notka dzisiaj już dodana to teraz mogę się rozpisać;)
Często w komentarzach czytam, że notki są za krótkie. Też to zauważyłam, dlatego gdy dodaje notki dodaje je podwójnie;). Całość mam zapisaną w moim kochanym zeszyciku. Teraz tylko przepisuje notki na blogasia. Z czasem notki stają się dłuższe.
Zaproponowano mi, żebym zrezygnowała z pamiętnika a zaczęła pisać jako zwykłe opowiadanie. Może i było by to ciekawsze ale moja koncepcja opierała się właśnie na formie pamiętnika. Jeśli ktoś chce to nie ma sprawy, może moje wypociny przerobić na opowiadanie ale koniecznie musi dać linka do oryginału oraz linka swojego opowiadania przesłać mi. Z chęcią poczytam^^.
Nie mam nic przeciwko krytyce. Wytykajcie mi błędy;) Zwłaszcza mam problem z przecinkami.
Co do newsów. Kto chce być powiadamiany to wpisywać się do księgi gości. Najlepiej będzie jeśli zostawicie nr gg. Tak jest po prostu szybciej i wygodniej, ale nic się nie stanie jeśli zostawicie adres bloga.
Odpowiem Wam jeszcze dlaczego akurat Naruto x Kurenai. Tak naprawdę to sama nie wiem... Po prostu czasami mi się nudzi i do tego pustego łebka wpadają różne głupie pomysły. Bardzo lubię czytać ff o różnych nietypowych parach, a dużo ich nie ma. Pomyślałam, że może są ludzie, którzy tak jak ja lubią nieprzewidywalne pary. Nie spodziewałam się, że tyle osób zainteresuje się tym opowiadaniem. Myślałam raczej, że porywam się z motyką na słońce;)
Mam kolejne pomysły na pary. Będzie to Ino x Gaara i Temari x Kiba. Te już będą w formie opowiadania.
Tak jeszcze z innej beczki. Uważam, że nie ma nic gorszego niż niedokończona historia, lecz sama mam takiego bloga. Męczy mnie to, że go nie dokończyłam ale nie mam weny ani siły żeby go dokończyć. Znajduje się on na www.naruto-uzumaki-rendan.blog.onet.pl. Tematyka? Naruto x Sakura. Ma już ponad 80 notek. Miło by było, gdyby ktoś się skusił i przeczytał. Jeszcze milej gdyby ktoś się do mnie zgłosił, że chciałby go dokończyć. Mój nr gg:11652374
A teraz już kończę bo moje ogłoszenia parafialne będą dłuższe od opowiadanka;)
**************************************************************
Rano wpadł do mnie Kiba i poszliśmy razem na śniadanie. Czuję, że naprawdę możemy się zaprzyjaźnić. Gadaliśmy o czym tylko się dało i o czym nam się żywnie podobało. Niestety przez to spóźniliśmy się na trening. Pisząc "spóźniliśmy się" mam na myśli, że przyszliśmy po Kakashim. Nie mam pojęcia jak to się stało. Przecież nie da się bardziej spóźnić niż to robi sensei. Gdy skończyliśmy trening pognałem ile sił do domu odświeżyć się i najeść. Raaaaaaameeenik!^^ A gdy mój brzuch wyglądał już jak bym był w ciąży poszedłem na spacer. Przechodziłem koło kwiaciarni państwa Yamanaka i coś mnie podkusiło, żebym wszedł do środka. W środku była Ino. Gdy to zauważyłem skierowałem się do wyjścia, ale było już za późno. Widziała mnie! Dupa, dupa dupa. Ale mnie świdrowała wzrokiem gdy poprosiłem o różyczkę. Wyszedłem jak najszybciej się dało i pobiegłem do szpitala. W recepcji dowiedziałem się, w której sali leży Kurenai. Dość szybko znalazłem pomieszczenie, w którym przebywała sensei'ka. Gdy chciałem zapukać usłyszałem, że ktoś jest w środku. To była Anko. Rozmawiały. Wiem, że to nie ładnie podsłuchiwać ale to tak samo wyszło. Teraz mi wszystko pasuje. Asuma i Kurenai wpadli! To właśnie o to się pokłócili. On nie chce tego dziecka, wystraszył się odpowiedzialności, stwierdził, że jeszcze nie jest gotowy. A ona zrobi wszystko aby urodzić je całe i zdrowe. Tego się nie spodziewałem! Gdy usłyszałem, że się żegnają pośpiesznie zapukałem w drzwi, żeby mnie nie przyłapały a zaraz potem uchyliłem aby wejść. Anko właśnie podchodziła do drzwi, żeby je otworzyć i wtedy przypadkiem jej nimi przywaliłem. No może nie przypadkiem ale tego nikt nie musi wiedzieć. Ja wiem, że to przyjaciółka Kurenai-sensei ale i tak nie lubię tego babska. No po prostu nie trawię i tyle. Ale jaką satysfakcję poczułem. Niestety nie na długo. Przestraszyłem się nie na żarty gdy w jej oczach ujrzałem niebezpieczny błysk. Ta sadystka pewnie w tamtym momencie skończyła knuć swój szatański plan z odwetem na mnie. Eh, znowu nie pomyślałem o konsekwencjach. Może uda mi się ją jakoś udobruchać. Nakupię jej tyle dango, że pęknie! Ah, marzenia! Ile kasy bym musiał na to wydać, muszę wymyślić coś innego. Sprowadziła mnie na ziemie swoim nerwowym wzrokiem i przesłodzonym głosem. Przywitałem się z nią i przeprosiłem, lecz ta wyszła bez słowa. Gdy drzwi się zamknęły Kurenai wybuchła śmiechem. Stałem osłupiały, nie wiedziałem o co chodzi. Wytłumaczyła mi tylko, że jest bardzo ciekawa zemsty Anko, bo jeszcze tak wkurzonej to jej jeszcze nie widziała. Chyba samym dango jej nie przekupię:/. Gdy przestała się śmiać spytała o powód moich odwiedzin. Wtedy mnie zatkało. W ogóle nie myślałem o tym co jej powiem. Powiedziałem, że dowiedziałem się od Kiby, że leży w szpitalu i chciałem się zapytać czy jak wyjdzie była by możliwość łączonym treningów tylko naszych 2 drużyn. Chyba powiedziałem trochę za dużo, bo napomknąłem, że w obecnym stanie nie może się przemęczać i to było by dobre wyjście. Zmierzyła mnie wzrokiem. Jestem pewny, że w tamtej chwili zastanawiała się czy czasem nie podsłuchałem rozmowy, lecz nie spytała o to. Aby trochę rozładować atmosferę dałem jej kwiatka i zacząłem rozmowę na temat jej drużyny.To było chyba najostrożniejsze wyjście. Powiedziałem, że Kiba trenuje obecnie z nami i to stąd ten pomysł. Przystanęła na to. Już pierwszego dnia po wyjściu ze szpitala wprowadzamy nasz plan w życie. Jeszcze chwilę rozmawiałem z Kurenai, a potem wróciłem do domu. Zrobiłem co trzeba, ległem na wyrko i zacząłem pisać. Tak jak sobie wspominam dzisiejszy dzień, to mogę spokojnie napisać, że zaliczam go do udanych. Świetnie mi się gadało z Kurenai. Zaproponowała mi nawet, żebym zwracał się do niej po imieniu chyba, że sytuacja tego wymaga to mam na nią mówić sensei.